piątek, 7 czerwca 2013

sposób na stresssa


Jadowita czasem wstaje rano i generalnie jest wkurwiona. Bez powodu. Dziś też tak było. Mój dzień sponsorowały literki k, f (z angielskiego:D), j, h. Każda komórka mojego ciała była po prostu gotowa rzucić się komuś do gardła, gryźć i kopać. Jeśli to był PSM, to podniesiony do nieskończoności.

Po południu wyszło słońce. Zadzwoniła koleżanka, czy nie zagram. No, proszę, czy ptaki mają skrzydła?

Zahaczyłam jeszcze o ciucholand, co okazało się fatalną pomyłką, gdyż wyszukane spodnie na mnie nie wlazły. Co bynajmniej nie poprawiło mi nastroju.

Ale, po dwugodzinnym solidnym wygranym meczu poczułam się jak nowo narodzona :)

polecam solidne pocenie z całego serca.

Powrót do domu z muzą podgłośnioną do oporu był tylko formalnością. A śpiewanie na cały głos tej piosenki 

wisienką na odstresowującym torcie :D


Jakaż ja jestem nieskomplikowana... :)

6 komentarzy:

  1. w prostocie jest siła!

    Po trzech tygodniach walki z zarazem (w domu, pod kocykiem, pisząc testament), niezupełnie jeszcze z pozycji wygranej, wybrałam się wczoraj na zumbę...
    Dziś boli mnie cały człowiek, przypomniały o sobie mięśnie, o istnieniu których już nie pamiętałam ale ALE! moje psyche osiągnęło wyżyny szczęśliwości:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. podobno ruch uzależnia - jakieś endorfiny się wydzielają, czy cóś... :)

      Usuń
  2. Kocham tę piosenkę.
    Jest ogólnie wzmacniająca:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. prawda? mocna i magiczna jednocześnie :)

      Usuń
  3. A jakiej piosenki, bo mnie sie tylko puste pole wyswietla w jej miejscu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, mi wyświetla normalnie. To "Kochana" Kasi Nosowskiej i Renaty Przemyk :)

      Usuń