namówiona przez koleżankę udała się jadowita na... dyskotekę
czy jak to się teraz nazywa
do klubu?
tak czy siak
pod wpływem
(atmosfery, rzecz jasna)
jadowita skakała po parkiecie jak młoda kózka
wzbudzając popłoch wśród zgromadzonej tam młodzieży
uświadomiona została następnie
że aerobik, zumbę lub zgoła kick-boxing
to gdzie indziej się uprawia
a, co mi tam :)
poniedziałek, 23 czerwca 2014
niedziela, 15 czerwca 2014
szpiczaste zaporówki
na święcie naszego miasta powiatowego
najbardziej podobała nam się
uliczna wyprzedaż książek z remontowanej biblioteki
wyszłyśmy z dwiema siatami
tomiszczy po 2 lub 4 zeta
no jak nie kupić :)
między innym nabyłyśmy z Podlotką
(z myślą o dziadkach brydżystach)
dwutomową encyklopedię brydżową
przyznaję, że konwencje, zrzutki itp
bardziej ciekawią mnie
ze względu na fikuśne brzmienie
(stąd tytuł)
bo brydżysta ze mnie
oględnie mówiąc
kiepski
potrafię ułożyć karty
trzymać je, bardzo elegancko
policzyć punkty
i wylicytować cokolwiek, pod warunkiem, że mam całą górę
gdy przychodzi do kombinowania
głowa mi się gotuje
mój nieszczęsny partner oblewa się potem
a każda moja odzywka
ma intonację pytającą
bo nigdy nie wiem,
czy pytam o asy
czy informuję, ile ich posiadam :)
piątek, 13 czerwca 2014
poradnikiem przez łeb
pożyczyłam od koleżanek z pracy
książkę, żeby się samodoskonalić
zachęcona ich opiniami
no kurde
nie mogę przebrnąć
bla bla i bla bla
potrzebowałabym chyba w pigułce
albo w punktach
jeszcze takie entuzjastyczne recenzje na "lubimy czytać"
wyjdzie na wierzch, żem idiotka
ech
jedyne, co mi pozostało
to twierdzić, że jestem doskonała
i nie muszę zmieniać swojego życia
ale może spróbuję ją nadgryźć za jakiś czas :)
książkę, żeby się samodoskonalić
zachęcona ich opiniami
no kurde
nie mogę przebrnąć
bla bla i bla bla
potrzebowałabym chyba w pigułce
albo w punktach
jeszcze takie entuzjastyczne recenzje na "lubimy czytać"
wyjdzie na wierzch, żem idiotka
ech
jedyne, co mi pozostało
to twierdzić, że jestem doskonała
i nie muszę zmieniać swojego życia
ale może spróbuję ją nadgryźć za jakiś czas :)
truskawki i zimne białe wino
oraz czekoladki merci.
Idealna kolacja w upały, nieprawdaż?
czekoladki odstąpiła nam Podlotka, która przez świeżo założony aparat nie może jeść.
Martwię się, bo chudziutka jest z natury
więc kupujemy dziś kaszki niemowlęce i słoiczki :)
w kuchni pyszni się, świeci i grzeje świeżo nabyty kombiwar
(wyKOMBInowałam sobie, że będzie niezłą alternatywą dla piecyka,
tzw trąby, który się wziął i popsuł)
więc teraz wsadzam do niego różne rzeczy
i testuję
ciasto mi nie wyszło (a przynajmniej nie całe)
szkoda, że nie ma już Wielkiego Brata, który lubił zakalec
poniedziałek, 9 czerwca 2014
szczęściara ze mnie
upał jest, a ja siedzę w pracy
baardzo się z tego cieszę, bo i tak pieką mnie plecy :)
poza tym rano się nie spóźniłam
choć nastąpiły wszelkie ku temu przesłanki
i do licznika, w którym się musimy odbijać,
Podlotka startowała jadącego auta
poza tym
jakoś tak mnie naszło
że mam szczęście
i Tatę, od którego wiele dostaję
tak,
może nie sprawował się najlepiej gdy dorastałam
ale - było tak a nie inaczej
mama piła, on nie wiedział co z tym zrobić
(ja, uciekając od domowych problemów, też nie byłam aniołem)
za to teraz Tata odpłaca mi z nawiązką
podziwiam Go, że trwa przy mamie
że to znosi
podobno łikend był?
nie zauważyłam
bo
dużo grałam (i się spiekłam)
byłam na festynie (gdzie koleżanka wygrała mikrofalówkę)
ponownie się spiekłam z Polotką na basenie
oraz na grillu wypiłam 2 piwa (czyli więcej, niż przez cały ostatni rok)
i padłam
więc teraz cierpię
zasłużyłam
bo miałam być jeszcze w innym miejscu
i zapomniałam
nie dałam znać
a ktoś czekał
:(
bo
dużo grałam (i się spiekłam)
byłam na festynie (gdzie koleżanka wygrała mikrofalówkę)
ponownie się spiekłam z Polotką na basenie
oraz na grillu wypiłam 2 piwa (czyli więcej, niż przez cały ostatni rok)
i padłam
więc teraz cierpię
zasłużyłam
bo miałam być jeszcze w innym miejscu
i zapomniałam
nie dałam znać
a ktoś czekał
:(
czwartek, 5 czerwca 2014
asystentka nożownika ofermy
tak wygląda jadowita obecnie.
oklejona plastrami
na jadowitą uparły się wszystkie narzędzia ostre i tępe
na przykład spadające na stopy hantle
ciachające znienacka przyczajone noże
podstępne żyletki
karma taka.
Fochman wrócił z zakupów
z donicą
pytam, na cholerę nam donica na zioła
skoro nie uprawiam ziół, a nawet gdyby
to mamy ogród
i na dodatek garaż pełen donic
zrobił wielkie oczy, że chciałam
?!
no, jak była reklama to mówiłam że fajna donica
starałam się zachować zen
ale mi nie wyszło
czemu tak uważnie nie słucha, jak mi się podoba samochód na przykład?
środa, 4 czerwca 2014
karteluszki, karteczki
jeśli chodzi o spisywanie zadań, zakupów i pomysłów
jestem absolutną miszczynią
po torebkach i kieszeniach walają mi się setki karteczek
w rozmaitych kształtach i kolorach
z napisami typu
ogolić pachy
mail ortodonta
tabelki RG
suszone pomidory
zrobić sałatkę
clear bandit
oczywiście, ciągle je gubię
sporządzam nowe
znajduję stare i nie pamiętam o co mi chodziło
próbowałam założyć notesik
ale w nim też mam bałagan ;P
poniedziałek, 2 czerwca 2014
jadowita z tchem zapartym...
... obejrzała dramatyczny sobotni mecz ulubionej Sviety z całkiem lubianą Petrą K. Svieta górą :)
a z okazji Dnia Dziecka z Podlotką u boku zasiadła w kinie, żeby obejrzeć Angelinę jako Czarownicę.
także z powyższej okazji Podlotka zaliczyła spacer z bardzo dawno niewidzianym Płodzicielem*, ale nie była zachwycona. Na pewno mniej, niż filmem :)
a jeśli chodzi o zachwyt, lub jego brak, to darujcie sobie tą książkę, szkoda czasu
* któren to pojawił się tylko i wyłącznie dlatego, że zagroziłam mu komornikiem, osobliwy bat na kontakty rodzicielskie, nieprawdaż?
a z okazji Dnia Dziecka z Podlotką u boku zasiadła w kinie, żeby obejrzeć Angelinę jako Czarownicę.
także z powyższej okazji Podlotka zaliczyła spacer z bardzo dawno niewidzianym Płodzicielem*, ale nie była zachwycona. Na pewno mniej, niż filmem :)
a jeśli chodzi o zachwyt, lub jego brak, to darujcie sobie tą książkę, szkoda czasu
* któren to pojawił się tylko i wyłącznie dlatego, że zagroziłam mu komornikiem, osobliwy bat na kontakty rodzicielskie, nieprawdaż?
wtorek, 27 maja 2014
jadowita sponiewierana
ciężki był weekend, oj ciężki
www.radio90.pl
najsampierw wyłączyli prąd, bo burze szalały.
i nic nie byłoby w tym strasznego, gdyby nie fakt, że na minutniku kuchennym miała jadowita ustawiony czas na barwienie brwi henną
i nie pikało jadowitej, więc mazi nie zmywała, i ma za karę demoniczne BRWI
które trzeba było wybielaczem szorować razem ze skórą :)
potem została jadowita trzykrotnie piłką tenisową ustrzelona znienacka - oprócz brwi groziło podbite oko i krwiak na czole.
(na dodatek mecz przegrany sromotnie)
żeby jadowitą pocieszyć, fochman zaprosił towarzystwo do czecha
(warto spróbować serowych rozmaitości)
i byłoby super, gdyby nie kazano jadowitej po obiedzie gargantuicznym i karafce pysznego wina wspinać się na piastowską wieżę...
ponadto jadowita zdenerwowała się na swoją mać, która kota ogonem wykręca, oraz na brudne okna, które należałoby wymyć, a się nie chce ani trochę
za to truskawki już są :)
www.radio90.pl
najsampierw wyłączyli prąd, bo burze szalały.
i nic nie byłoby w tym strasznego, gdyby nie fakt, że na minutniku kuchennym miała jadowita ustawiony czas na barwienie brwi henną
i nie pikało jadowitej, więc mazi nie zmywała, i ma za karę demoniczne BRWI
które trzeba było wybielaczem szorować razem ze skórą :)
potem została jadowita trzykrotnie piłką tenisową ustrzelona znienacka - oprócz brwi groziło podbite oko i krwiak na czole.
(na dodatek mecz przegrany sromotnie)
żeby jadowitą pocieszyć, fochman zaprosił towarzystwo do czecha
(warto spróbować serowych rozmaitości)
i byłoby super, gdyby nie kazano jadowitej po obiedzie gargantuicznym i karafce pysznego wina wspinać się na piastowską wieżę...
ponadto jadowita zdenerwowała się na swoją mać, która kota ogonem wykręca, oraz na brudne okna, które należałoby wymyć, a się nie chce ani trochę
za to truskawki już są :)
poniedziałek, 12 maja 2014
jadowita opublikowana
Zapraszam do czytania mojej kajakowej opowieści :)
tutaj
Bałam się, że przyczyną mojego sukcesu była znikoma ilość zgłoszonych prac (konkretnie, że niby tylko jedna) ale jednak nie :) inne też są fajne, więc czytajcie
jest też na fb,
i spływy kajakowe na stresy też polecam!
aktualizuję :)
Podlotka jest zniesmaczona popełnionym przeze mnie i opisanym powyżej czynem.
Stwierdziła, że dziwnie jest czytać o... moich pośladkach.
Cóż, WIELCY zazwyczaj są niedoceniani za życia.
Na leniwe deszczowe dni polecam sagę Millenium, Chirurgów i Magię bez tajemnic,
oraz imieniny Zofii
już wkrótce ma być słonecznie :)
tutaj
Bałam się, że przyczyną mojego sukcesu była znikoma ilość zgłoszonych prac (konkretnie, że niby tylko jedna) ale jednak nie :) inne też są fajne, więc czytajcie
jest też na fb,
i spływy kajakowe na stresy też polecam!
aktualizuję :)
Podlotka jest zniesmaczona popełnionym przeze mnie i opisanym powyżej czynem.
Stwierdziła, że dziwnie jest czytać o... moich pośladkach.
Cóż, WIELCY zazwyczaj są niedoceniani za życia.
Na leniwe deszczowe dni polecam sagę Millenium, Chirurgów i Magię bez tajemnic,
oraz imieniny Zofii
już wkrótce ma być słonecznie :)
czwartek, 8 maja 2014
prawa, lewa
Podlotka wojażuje, ja tęsknię
to straszne, trzy dni bez pisków i dzikich skoków :)
przypominam sobie jak przewalałyśmy się w łóżku - ja po zabiegach, Podlotka dla towarzystwa.
plotła mulinowe bransoletki z wzorów w internecie
(trochę się jej mylą ręce bo jest mańkutem)
więc supłając w skupieniu
mruczała pod nosem, że zacznie od bransoletek z napisem prawa i lewa
i już się nie będzie mylić :)
a jak byłyśmy ostatnio w dużym sportowym sklepie na d
to przyszła noblistka z dziedziny chemii
skakała jak dzikus na trampolinach
wespół zespół z trzylatkami :)
albo jak czekałyśmy w kolejce do samochodowej myjni
czytając lekturę obowiązkową
i zamiast Skierka, w dramatycznych momentach pojawiał się Siekierka (jak po burzy ranek świeży!)
a zamiast stolicy - stolce
i czekanie upłynęło na radosnym rechocie
co było niepedagogiczne
wszak nie o to biega w poważnej lekturze
gdzie trup ściele się gęsto
oddaję się swoim namiętnościom
to znaczy łażę po sklepach i gram w tenisa
i marzę o nierealnym (bo znowu nie wysłałam totka) wyjeździe na jakieś rafy
to straszne, trzy dni bez pisków i dzikich skoków :)
przypominam sobie jak przewalałyśmy się w łóżku - ja po zabiegach, Podlotka dla towarzystwa.
plotła mulinowe bransoletki z wzorów w internecie
(trochę się jej mylą ręce bo jest mańkutem)
więc supłając w skupieniu
mruczała pod nosem, że zacznie od bransoletek z napisem prawa i lewa
i już się nie będzie mylić :)
a jak byłyśmy ostatnio w dużym sportowym sklepie na d
to przyszła noblistka z dziedziny chemii
skakała jak dzikus na trampolinach
wespół zespół z trzylatkami :)
albo jak czekałyśmy w kolejce do samochodowej myjni
czytając lekturę obowiązkową
i zamiast Skierka, w dramatycznych momentach pojawiał się Siekierka (jak po burzy ranek świeży!)
a zamiast stolicy - stolce
i czekanie upłynęło na radosnym rechocie
co było niepedagogiczne
wszak nie o to biega w poważnej lekturze
gdzie trup ściele się gęsto
oddaję się swoim namiętnościom
to znaczy łażę po sklepach i gram w tenisa
i marzę o nierealnym (bo znowu nie wysłałam totka) wyjeździe na jakieś rafy
poniedziałek, 5 maja 2014
jako tako
im więcej mam czasu wolnego - chorobowe, na przykład ostatnio
tym mniej jakoś mam czasu :)
za to więcej przeczytanych książek i obejrzanych sezonów...
przygnębia mnie trochę małe zainteresowanie domem
i kupa wydatków w związku z rozpoczętym sezonem wycieczkowym Podlotki
i leczeniem ortodontycznym
i koniecznością wglądu za pomocą usg we własne dziwnie osłabione wnętrze (może to wiosna?)
a moja rodzicielka
do której mam stosunek mocno ambiwalentny
spadła z roweru
ale podobno była trzeźwa.
No dobra, wierzę
czwartek, 1 maja 2014
koszmary i koszmarki
sny mnie przytłaczają, jawa usypia
drzemię "na prądach" i "na borowinie"
po powrocie do domu śpię,
w międzyczasie w samochodzie podpieram powieki zapałkami
myślałam, że to wpływ zabiegów
przypadkiem byłam w oswojonym punkcie krwiodawstwa
(po operacji jest półroczny zakaz oddawania krwi)
poprosiłam o dziubnięcie
i usłyszałam, że przy tak niskim poziomie hemoglobiny chodzę chyba z rozpędu :)
popędziły mnie panie do laboratorium
się dowiemy, wszak przed operacją miałam morfologię i było ok
może to za sprawą braku żelaza
śnią mi się koszmary
że się topię?
nie mogę poruszyć niczym,
i widzę tylko oddalające się słońce
w końcu wciągam wodę do płuc
i budzę się spocona łapiąc powietrze
drzemię "na prądach" i "na borowinie"
po powrocie do domu śpię,
w międzyczasie w samochodzie podpieram powieki zapałkami
myślałam, że to wpływ zabiegów
przypadkiem byłam w oswojonym punkcie krwiodawstwa
(po operacji jest półroczny zakaz oddawania krwi)
poprosiłam o dziubnięcie
i usłyszałam, że przy tak niskim poziomie hemoglobiny chodzę chyba z rozpędu :)
popędziły mnie panie do laboratorium
się dowiemy, wszak przed operacją miałam morfologię i było ok
może to za sprawą braku żelaza
śnią mi się koszmary
że się topię?
nie mogę poruszyć niczym,
i widzę tylko oddalające się słońce
w końcu wciągam wodę do płuc
i budzę się spocona łapiąc powietrze
poniedziałek, 28 kwietnia 2014
obłoki
cały dzień Józia chodziła w gazowych obłokach
zadziwia mnie, ile smrodu mieści się w tak drobnym stworzeniu
mogłaby bez trudu powalić pluton oddziałów specjalnych
biedna, omijaliśmy ją z daleka
jedynie Bigdog udowodnił, że kocha bezwarunkowo... :)
zadziwia mnie, ile smrodu mieści się w tak drobnym stworzeniu
mogłaby bez trudu powalić pluton oddziałów specjalnych
biedna, omijaliśmy ją z daleka
jedynie Bigdog udowodnił, że kocha bezwarunkowo... :)
dzień idealny
oko otworzywszy ledwo-ledwo
ujrzałam za mokrą szybą sine chmury
leje
co za szczęście, że jest sobota
zrobię kawy
przyłożę sobie Józię do łona albo pleców
i zatopię się w lekturze
będzie cudnie...
A czy idealna matka zapamiętała, że dziś w szkole prezentacja projektów klasy Podlotki?
ech
trzy godziny na twardym stołku
nieidealna matka wytrwała :)
ujrzałam za mokrą szybą sine chmury
leje
co za szczęście, że jest sobota
zrobię kawy
przyłożę sobie Józię do łona albo pleców
i zatopię się w lekturze
będzie cudnie...
A czy idealna matka zapamiętała, że dziś w szkole prezentacja projektów klasy Podlotki?
ech
trzy godziny na twardym stołku
nieidealna matka wytrwała :)
wtorek, 15 kwietnia 2014
wątła następczyni Herkulesa
Chyba pisałam już, że kochają mnie chwasty.
Na polu bitew ogródkowych całkowicie poległam
czego bym nie siała, wyrastały dorodne pokrzywy.
dałam więc sobie spokój z czymś, czego nie śmiałabym nazwać ogródkiem
zarosło dorodnymi chwaściorami
ostatnio odkryła ten kawałeczek ziemi Podlotka
spędziła tam pół dnia
odkryła poziomki, truskawki i szczaw
wydłubała starannie bujne trawska
złożyła zamówienie na nasiona
oczyściła ogródek jak stajnię Augiasza
może w końcu coś porządnego tam wyrośnie
następcom prawnym :D
czwartek, 10 kwietnia 2014
skutki zwyrodniałej wyobraźni
odwiedzają mnie teraz różne ludzie
(potencjalni nowonabywcy)
mniej, lub bardziej miłe
zazwyczaj bardziej :)
przyszedł Pan
pełna kulturka, garniak, wyglądał trochę jak jakiś poseł czy coś
w typie wujek gaduła dobra rada
pouczona zostałam w tematach wapna gaszonego (?!), potencjalnych pryszczy Podlotki, sposobu pisania pism urzędowych (ha!), pielęgnacji zieleni przydomowej, oświetlenia mieszkania
przyzwyczajona jestem do ludzi, którzy przychodzą się wygadać
więc strzymałam
jako, że klient (nawet potencjalny) to nasz pan
już wychodząc Pan zawiesił oko na 20-metrowym modrzewiu
żeby go przyciąć - od góry - bo zagrożenie i coś tam
i palnął
że małżonek taki młody i wysportowany, mógłby słupołazy włożyć i przyciąć od góry
odjęło mi mowę
po czym oczyma duszy
ujrzałam Fochmana 130 kg żywej wagi
z czego jakaś połowa na brzuchu
albowiem Fochman dąży do ideału, czyli do kuli
w słupołazach
na modrzewiu
niestety, zareagowałam
nikt nie kupi domu od kobiety zanoszącej się hienim chichotem :(
(potencjalni nowonabywcy)
mniej, lub bardziej miłe
zazwyczaj bardziej :)
przyszedł Pan
pełna kulturka, garniak, wyglądał trochę jak jakiś poseł czy coś
w typie wujek gaduła dobra rada
pouczona zostałam w tematach wapna gaszonego (?!), potencjalnych pryszczy Podlotki, sposobu pisania pism urzędowych (ha!), pielęgnacji zieleni przydomowej, oświetlenia mieszkania
przyzwyczajona jestem do ludzi, którzy przychodzą się wygadać
więc strzymałam
jako, że klient (nawet potencjalny) to nasz pan
już wychodząc Pan zawiesił oko na 20-metrowym modrzewiu
żeby go przyciąć - od góry - bo zagrożenie i coś tam
i palnął
że małżonek taki młody i wysportowany, mógłby słupołazy włożyć i przyciąć od góry
odjęło mi mowę
po czym oczyma duszy
ujrzałam Fochmana 130 kg żywej wagi
z czego jakaś połowa na brzuchu
albowiem Fochman dąży do ideału, czyli do kuli
w słupołazach
na modrzewiu
niestety, zareagowałam
nikt nie kupi domu od kobiety zanoszącej się hienim chichotem :(
wtorek, 8 kwietnia 2014
dlaczego przynudzam, czyli jadowita sprowokowana
Almetyna zadała pytanie :)
Pomyślałam sobie, że jest to w sumie dobra okazja, żeby się podsumować, co planowałam od jakiegoś czasu.
Dlaczego przynudzam?
Bo nie buduję barykad ani ich nie zdobywam, nie manifestuję w manifach, nie piszę protest-songów, nie zdobywam szczytów, nie skaczę ze spadochronem, nie lewicuję (ani nie prawicuję), generalnie nie zmieniam świata, a jedynie go sobie - we własnym, niewielkim zakresie - staram poukładać.
ponadto nie potrafię gotować, szyję koślawo nawet proste rzeczy, ubieram się niemodnie a przy próbach robienia biżuterii trafiał mnie szlag :)
Założenie bloga miało służyć uporządkowaniu i zachowaniu wspomnień*, nie zakładałam, że ktoś będzie tu zaglądał. Traktuję go jako pamiętnik, dlatego o wpisach nie wie nikt z moich najbliższych (a przynajmniej mam taką nadzieję), choć od jakiegoś czasu mnie swędzi, żeby powiedzieć kilku osobom :) Z kilku mądrych blogów dowiedziałam się, jak ważne są codzienne zwykłe chwile, i jak szybko potrafią się zatrzeć w pamięci. Poznałam w międzyczasie też kilka mechanizmów, które w cudowny sposób podnoszą klikalność, ale - po co?
Dlatego uznałam, że taka zwykła codzienność, bez sensacji, mięcha i igrzysk, to co najwyżej przynudzanie. Zieeeeew. Ale, samo słowo narodziło się w ustach pewnego bardzo znanego radiowego (w tv też bywa, ale incydentalnie) dziennikarza muzycznego, który o śpiewających spokojną muzykę kobietach zwykł mówić aksamitnym głosem "jak ona pięknie przynudza..."
kto wie, o kogo chodzi?
* i doskonale się sprawdziło:)
Pomyślałam sobie, że jest to w sumie dobra okazja, żeby się podsumować, co planowałam od jakiegoś czasu.
Dlaczego przynudzam?
Bo nie buduję barykad ani ich nie zdobywam, nie manifestuję w manifach, nie piszę protest-songów, nie zdobywam szczytów, nie skaczę ze spadochronem, nie lewicuję (ani nie prawicuję), generalnie nie zmieniam świata, a jedynie go sobie - we własnym, niewielkim zakresie - staram poukładać.
ponadto nie potrafię gotować, szyję koślawo nawet proste rzeczy, ubieram się niemodnie a przy próbach robienia biżuterii trafiał mnie szlag :)
Założenie bloga miało służyć uporządkowaniu i zachowaniu wspomnień*, nie zakładałam, że ktoś będzie tu zaglądał. Traktuję go jako pamiętnik, dlatego o wpisach nie wie nikt z moich najbliższych (a przynajmniej mam taką nadzieję), choć od jakiegoś czasu mnie swędzi, żeby powiedzieć kilku osobom :) Z kilku mądrych blogów dowiedziałam się, jak ważne są codzienne zwykłe chwile, i jak szybko potrafią się zatrzeć w pamięci. Poznałam w międzyczasie też kilka mechanizmów, które w cudowny sposób podnoszą klikalność, ale - po co?
Dlatego uznałam, że taka zwykła codzienność, bez sensacji, mięcha i igrzysk, to co najwyżej przynudzanie. Zieeeeew. Ale, samo słowo narodziło się w ustach pewnego bardzo znanego radiowego (w tv też bywa, ale incydentalnie) dziennikarza muzycznego, który o śpiewających spokojną muzykę kobietach zwykł mówić aksamitnym głosem "jak ona pięknie przynudza..."
kto wie, o kogo chodzi?
* i doskonale się sprawdziło:)
środa, 2 kwietnia 2014
rozczarowanie
kupujący nie dostali kredytu
całą polkę trza zaczynać od początku
przynajmniej zmusiłam Fochmana do posprzątania warsztatu
(który – warsztat, nie Fochman - powinien zwać się
składowiskiem wszystkiego niepotrzebnego starego i cuchnącego)
i o który suszyłam mu głowę już czas jakiś
albowiem wyczuwałam myszy
i nie myliłam się
poruszone zwierzątka rozbiegły się we wszystkie strony
ku uciesze Józi, która łapała je, podduszała i cichaczem
wnosiła do domu
więc weekend był pełen biegów
za myszami Józia
za Józią Podlotka i Jadowita
za nami uradowany Bigdog
złapane za ogony myszy biegiem wynosiłyśmy w pole
porządki trwają także na strychu, pozbywam się gratów
odkryłyśmy nieułożone nigdy puzzle safari i cztery pary
gumowców fochmana
jakiś pożytek z tego będzie
choć nie ma pożytku ze mnie przy puzzlach, bo wiszę nad nimi
i słoń mi się zlewa z nosorożcem (a może to hipopotam?)
a z puzzlami chętnie zlewa się Józia, bardzo dopasowana
kolorystycznie
najgorsze, że nie wytrzymałam – miałam oglądać nowe domy PO podpisaniu
wstępnej umowy sprzedaży – a obejrzałam jeden – i już się w nim ujrzałam. Czy
poczeka na mnie?
Subskrybuj:
Posty (Atom)

