dobry humor psują mi zatrudnieni fachowcy, którzy nie mają własnego śrubokręta, praca, w której atmosfera jest gęsto-skisło-spleśniała, oraz Podlotka, która ze skruchą wysmarkała, że ona już tę czapkę założy. Nie poprawia nastroju własna matka, która najpierw obarczyła mnie organizacją sporej rodzinnej imprezy z okazji, a teraz, w zależności od ilości alkoholu w krwiobiegu, wyskakuje z nowymi pomysłami, zmienia termin albo wycofuje się z całości, lekce sobie ważąc zaproszoną z daleka rodzinę i zapłaconą w knajpie zaliczkę.
Nic to. Jutro poszukam ukojenia na zakurzonych biegówkach.
Poza tym, rozśmiesza mnie Fochman, który, poproszony o powieszenie na kaloryferze mokrej ściereczki, zawiesił ją sobie na pokaźnym brzuchu. No, bo przecież gdzieś tam jest kaloryfer...
miłego weekendu, pomimo i wbrew :)
czwartek, 21 stycznia 2016
środa, 20 stycznia 2016
bajecznie
nieprzyzwoicie szczęśliwa byłam dziś rano
pomimo i na przekór
bo mogłam sobie z Podlotką spacerkiem iść do pracy i cieszyć się śniegiem
i bajkowym krajobrazem
a nie odśnieżać auto i wyglądać pługów :)
Podlotka skłaniana przeze mnie do nałożenia czapki protestowała zdecydowanie
że ja nie rozumiem, że te włosy to będą przyklapnięte a dodatkowo naelektryzowane
i takie przyklapnięto-naelektryzowane włosy to prawdziwy DRAMAT
prawda?
no, nie wiem
moje zawsze są jakieś byle jakie i przyklapnięte
czy mam czapkę, czy nie
i znowu zmieniam fryzjerkę :(
pomimo i na przekór
bo mogłam sobie z Podlotką spacerkiem iść do pracy i cieszyć się śniegiem
i bajkowym krajobrazem
a nie odśnieżać auto i wyglądać pługów :)
Podlotka skłaniana przeze mnie do nałożenia czapki protestowała zdecydowanie
że ja nie rozumiem, że te włosy to będą przyklapnięte a dodatkowo naelektryzowane
i takie przyklapnięto-naelektryzowane włosy to prawdziwy DRAMAT
prawda?
no, nie wiem
moje zawsze są jakieś byle jakie i przyklapnięte
czy mam czapkę, czy nie
i znowu zmieniam fryzjerkę :(
poniedziałek, 11 stycznia 2016
czwartek, 7 stycznia 2016
radiowo
spędziliśmy Nowy Rok
zasłuchani w klasyki na trójkowej liście wszech czasów
nic się nie dzieje ważnego
albo może dzieją się same ważne małe codzienności?
martwi mnie Podlotka, ostatnio ma jakieś fobie żywieniowe
martwi pogoda, bo nie lubię marznąć
martwię się sama o siebie, że się martwię
niedługo kolejne etapy remontu więc ogarnie nas bałagan
przestanę się martwić, zaprzątnięta usuwaniem gruzu
zasłuchani w klasyki na trójkowej liście wszech czasów
nic się nie dzieje ważnego
albo może dzieją się same ważne małe codzienności?
martwi mnie Podlotka, ostatnio ma jakieś fobie żywieniowe
martwi pogoda, bo nie lubię marznąć
martwię się sama o siebie, że się martwię
niedługo kolejne etapy remontu więc ogarnie nas bałagan
przestanę się martwić, zaprzątnięta usuwaniem gruzu
wtorek, 29 grudnia 2015
między świętami
minęły szybko i pod znakiem książki
było ciekawie i kobieco: "Fabrykantka aniołków", "Polskie morderczynie","Uwodzicielki, skandalistki i seksbomby PRL", "Żelazne damy..."
w prezencie od Wielkiego Brata i Gościnnej dostałam sagę o Ani z Zielonego Wzgórza, żeby nie było mi zbyt słodko, przełamuję ją pozycją "Drink: intymny związek kobiet z alkoholem".
w perspektywie Sylwester
z wiekiem coraz mniejszą mam ochotę na przymusową (i drogą!) w tym dniu zabawę
nigdzie się nie wybieram i najchętniej spędziłabym go... nad książką :)
poza tym tradycyjnie się objadłam, tradycyjnie przygotowałam za dużo ciast i sałatki, tradycyjnie w drugi dzień rano poszłam biegać :)
do siego dwatysiąceszesnastego :)
było ciekawie i kobieco: "Fabrykantka aniołków", "Polskie morderczynie","Uwodzicielki, skandalistki i seksbomby PRL", "Żelazne damy..."
w prezencie od Wielkiego Brata i Gościnnej dostałam sagę o Ani z Zielonego Wzgórza, żeby nie było mi zbyt słodko, przełamuję ją pozycją "Drink: intymny związek kobiet z alkoholem".
w perspektywie Sylwester
z wiekiem coraz mniejszą mam ochotę na przymusową (i drogą!) w tym dniu zabawę
nigdzie się nie wybieram i najchętniej spędziłabym go... nad książką :)
poza tym tradycyjnie się objadłam, tradycyjnie przygotowałam za dużo ciast i sałatki, tradycyjnie w drugi dzień rano poszłam biegać :)
do siego dwatysiąceszesnastego :)
poniedziałek, 21 grudnia 2015
jadowita wzruszona (głęboko)
jeśli ktoś w niedzielę był na seansie w kinie helios, w tzw stolicy podbeskidzia
i widział w ostatnim rzędzie rzewnie łkającą babę z rozmazanym makijażem
z lekko zażenowaną asystą w postaci Podlotki i Fochmana
to owszem, jam ci to była
moc się we mnie przebudziła
jestem fanką starych gwiezdnych wojen
i to było po prostu... ech :)
i widział w ostatnim rzędzie rzewnie łkającą babę z rozmazanym makijażem
z lekko zażenowaną asystą w postaci Podlotki i Fochmana
to owszem, jam ci to była
moc się we mnie przebudziła
jestem fanką starych gwiezdnych wojen
i to było po prostu... ech :)
czwartek, 17 grudnia 2015
jadowita remontująca
przepychanki z fachowcami, przepraszam, "fachowcami", doprowadzają nas na skraj czarnej
rozpaczy
jakiego trzeba mieć pecha, żeby wiecznie trafiać na ludzi
niesłownych, niedokładnych, nie dotrzymujących nawet przez siebie wyznaczonych
terminów, nie odbierających telefonów?
(na to wszystko nakłada się wszystkokrytykująca i wszystkowiedząca osoba Wielkiego Brata, który zrobiłby doskonale, lecz nie ma go na miejscu)
jakieś wyjście jest, owszem – robimy sami
na pierwszy ogień pomieszczenia w piwnicy, teraz męczymy się
w pokoiku Podlotki
wybrałyśmy piękną tapetę, z dużym wzorem – kto tapetował,
ten wie, o co chodzi
gdy trzeba dopasować :)
odnowienie szafy zapewne poszłoby mi doskonale (i drzwi
miałyby jednakowy odcień), gdybym porządnie pomieszała farbę w puszce,
a plamom na podłodze można by było zapobiec, nie
zostawiając kuwetki z farbą na pastwę kotów…
uczymy się
wczoraj o 22:30 padłam do wyrka i zamknęłam oko
ale potrząsnął mną Fochman, żebym się jednak umyła, bo mam
brązową farbę na policzku
miałam też we włosach, wydłubałam rano w pracy :)
wtorek, 15 grudnia 2015
grzyby
każda zbliżająca się Wigilia to trauma dla Podlotki
- znowu te grzyby we wszystkim - mamrocze dziecię, lekceważąc moje pocieszające argumenty, że do pewnych smaków trzeba dojrzeć
- a przecież - przypominam - byłaś ostatnio na pizzy z koleżankami i podobno jadłaś taką z pieczarkami, to też grzyby?
- bo ja dojrzałam do pieczarek na pizzy, do innych grzybów jeszcze nie - wyjaśnia oczywistą oczywistość
- znowu te grzyby we wszystkim - mamrocze dziecię, lekceważąc moje pocieszające argumenty, że do pewnych smaków trzeba dojrzeć
- a przecież - przypominam - byłaś ostatnio na pizzy z koleżankami i podobno jadłaś taką z pieczarkami, to też grzyby?
- bo ja dojrzałam do pieczarek na pizzy, do innych grzybów jeszcze nie - wyjaśnia oczywistą oczywistość
niedziela, 13 grudnia 2015
śledź poszukiwany
wiem, brzmi to absurdalnie, ale zgubiłam śledzia
nabytego w celach spożywczych
przewróciłam dom do góry nogami (a mam co przewracać)
wizja smrodu, jaki roztoczy zapomniany w jakimś kącie smakołyk
sprawia, że chodzę i węszę, co wprawia domowników w niestosowną wesołość
mam nadzieję, że wypadł mi gdzieś na ulicy...
nabytego w celach spożywczych
przewróciłam dom do góry nogami (a mam co przewracać)
wizja smrodu, jaki roztoczy zapomniany w jakimś kącie smakołyk
sprawia, że chodzę i węszę, co wprawia domowników w niestosowną wesołość
mam nadzieję, że wypadł mi gdzieś na ulicy...
piątek, 11 grudnia 2015
kłopoty to jego specjalność
nasz czarnobiały niniejszym zostaje ochrzczony Filipem
jak Philip Marlowe, bohater kryminałów Raymonda Chandlera
bo kłopoty, to jego specjalność
przeważnie, jak rasowy sybaryta, daje się łaskawie karmić, nosić i drapać po coraz okrąglejszym brzuszku
czasem zajmuje się lizaniem mojego nosa albo oka, zazwyczaj w okolicach 4 nad ranem
niestety, był już ściągany z dachu gołębnika
oraz z wysokiej sosny (co ciekawe, jego siostra zlazła sama)
ostatnio zginął na amen
poszukiwany listem gończym
odnalazł się następnego dnia w szopie drugiego sąsiada
wyglądał jak kupka kociego nieszczęścia, ledwo stojący na nogach i z sierścią pozlepianą żywicą
na szczęście szybko doszedł do siebie :)
jak Philip Marlowe, bohater kryminałów Raymonda Chandlera
bo kłopoty, to jego specjalność
przeważnie, jak rasowy sybaryta, daje się łaskawie karmić, nosić i drapać po coraz okrąglejszym brzuszku
czasem zajmuje się lizaniem mojego nosa albo oka, zazwyczaj w okolicach 4 nad ranem
niestety, był już ściągany z dachu gołębnika
oraz z wysokiej sosny (co ciekawe, jego siostra zlazła sama)
ostatnio zginął na amen
poszukiwany listem gończym
odnalazł się następnego dnia w szopie drugiego sąsiada
wyglądał jak kupka kociego nieszczęścia, ledwo stojący na nogach i z sierścią pozlepianą żywicą
na szczęście szybko doszedł do siebie :)
poniedziałek, 7 grudnia 2015
myślę o...
wakacjach
tęsknię za ciepłem, ale ciepłe kraje... za gorąco tam ostatnio
marzy mi się mała chatka na skraju lasu
obok duże jezioro i niewielka plaża
leniwe wycieczki rowerowe, konne* i kajaczkowe...
tv może nie być, ale z przyjemnością ujrzałabym na miejscu biblioteczkę
Podlotce też spodobała się ta wizja
zobaczymy, czy wszystkie marzenia się spełniają :)
*byłam ostatnio na ciuchach, gdzie znalazłam piękne spodnie do konnej jazdy. Wzięłam z myślą o Podlotce, jednak jej się nie podobają a ja wyglądam w nich znakomicie ;P ostatnia moja próba konnej jazdy zakończyła się potwornym bólem ud i pokracznym chodem przez tydzień, ale kto mi zabroni pomarzyć?
tęsknię za ciepłem, ale ciepłe kraje... za gorąco tam ostatnio
marzy mi się mała chatka na skraju lasu
obok duże jezioro i niewielka plaża
leniwe wycieczki rowerowe, konne* i kajaczkowe...
tv może nie być, ale z przyjemnością ujrzałabym na miejscu biblioteczkę
Podlotce też spodobała się ta wizja
zobaczymy, czy wszystkie marzenia się spełniają :)
*byłam ostatnio na ciuchach, gdzie znalazłam piękne spodnie do konnej jazdy. Wzięłam z myślą o Podlotce, jednak jej się nie podobają a ja wyglądam w nich znakomicie ;P ostatnia moja próba konnej jazdy zakończyła się potwornym bólem ud i pokracznym chodem przez tydzień, ale kto mi zabroni pomarzyć?
czwartek, 3 grudnia 2015
co za sen!
śniła mi się dziś Ania,
która, jak zapewne wszystkim wiadomo, jest uosobieniem poezji
ponieważ ja jestem wcieloną prozą, we śnie karmiłam Anię pieczonymi ziemniakami :)
która, jak zapewne wszystkim wiadomo, jest uosobieniem poezji
ponieważ ja jestem wcieloną prozą, we śnie karmiłam Anię pieczonymi ziemniakami :)
wtorek, 1 grudnia 2015
tetryczeję
dziecko na imprezie andrzejkowej
na noc!
całe dwa domy dalej!
więc spędziłam wieczór przy oknie, wypatrując sama nie wiem czego
bo okna pokoju koleżanki zasłonięte były tujami :)
pozostała mi książka, gorąca herbata i mruczący kot
ale mam ostatnio szczęście do lektur, więc nie było źle
Czystą duszę Bohuslava Brezovskiego wynalazł Fochman
a to znalazłam sama i połknęłam
na noc!
całe dwa domy dalej!
więc spędziłam wieczór przy oknie, wypatrując sama nie wiem czego
bo okna pokoju koleżanki zasłonięte były tujami :)
pozostała mi książka, gorąca herbata i mruczący kot
ale mam ostatnio szczęście do lektur, więc nie było źle
Czystą duszę Bohuslava Brezovskiego wynalazł Fochman
a to znalazłam sama i połknęłam
poniedziałek, 23 listopada 2015
wpadka
zostałam przyłapana przez sąsiana
na trąbieniu w papierową rolkę po ręcznikach, w czasie sortowania śmieci
nie wiem, czy moją sytuację poprawia fakt, że usiłowałam trąbić klasykę?
zważywszy, że latem nie zauważyłam go kręcącego się po ogrodzie i oporządzałam auto z gromką pieśnią na ustach, chyba wolę nie wiedzieć, co o mnie myśli :)
na trąbieniu w papierową rolkę po ręcznikach, w czasie sortowania śmieci
nie wiem, czy moją sytuację poprawia fakt, że usiłowałam trąbić klasykę?
zważywszy, że latem nie zauważyłam go kręcącego się po ogrodzie i oporządzałam auto z gromką pieśnią na ustach, chyba wolę nie wiedzieć, co o mnie myśli :)
łaciata zagadka
co to jest :
czarno białe i ślizga się po gołębniku sąsiada?
tak, kot jadowitej
porwał się jak szczerbaty na sucharek i trzeba go było z dachu ewakuować
same zgryzoty z tymi kotami :)
poza tym, bardzo proszę osobę, która ukradła mi weekend, o zwrot
nie zgłoszę sprawy na policję, obiecuję
nie mam pojęcia, gdzie podziewają się godziny, dni, tygodnie
nie wiem, co robię z tym czasem
ktoś tak ma, czy tylko ja?
czarno białe i ślizga się po gołębniku sąsiada?
tak, kot jadowitej
porwał się jak szczerbaty na sucharek i trzeba go było z dachu ewakuować
same zgryzoty z tymi kotami :)
poza tym, bardzo proszę osobę, która ukradła mi weekend, o zwrot
nie zgłoszę sprawy na policję, obiecuję
nie mam pojęcia, gdzie podziewają się godziny, dni, tygodnie
nie wiem, co robię z tym czasem
ktoś tak ma, czy tylko ja?
czwartek, 19 listopada 2015
wielkie pieniądze
jakieś 500 metrów dzieli mnie od kolektury lotto w biedronce
w której padła wygrana 4 miliony...
bywam tam dość często
niestety, mam kiepski wewnętrzny głos
nic nie mówił do mnie
już nie wspominam o 6 trafnych liczbach
ale żeby chociaż ryknął "IDŹ I ZAGRAJ"
(żeby mieć jakiekolwiek szanse, dobrze jest jednak kupić kupon)
pozostaje mi na pocieszenie stara prawda
że pieniądze szczęścia nie dają :)
w której padła wygrana 4 miliony...
bywam tam dość często
niestety, mam kiepski wewnętrzny głos
nic nie mówił do mnie
już nie wspominam o 6 trafnych liczbach
ale żeby chociaż ryknął "IDŹ I ZAGRAJ"
(żeby mieć jakiekolwiek szanse, dobrze jest jednak kupić kupon)
pozostaje mi na pocieszenie stara prawda
że pieniądze szczęścia nie dają :)
inny świat
szukam ostatnio jakiejś alternatywy
dla ponurej jesieni chyba :)
przytłacza mnie lista rzeczy do zrobienia
malowanie, remonty, niestety nie mogę liczyć na inicjatywę Fochmana
a że fanką takich spraw nie jestem, więc...
uciekam
obejrzałam "magię w blasku księżyca"
klimat owszem, ale cały film jakoś mnie nie urzekł
za to niezawodne są książki
Jane Austen i siostry Bronte rządzą
zdałam sobie ostatnio sprawę, że gdybym żyła w tamtych czasach,
jako niezbyt dobrze urodzona
byłabym w najlepszym razie podkuchenną :)
dla ponurej jesieni chyba :)
przytłacza mnie lista rzeczy do zrobienia
malowanie, remonty, niestety nie mogę liczyć na inicjatywę Fochmana
a że fanką takich spraw nie jestem, więc...
uciekam
obejrzałam "magię w blasku księżyca"
klimat owszem, ale cały film jakoś mnie nie urzekł
za to niezawodne są książki
Jane Austen i siostry Bronte rządzą
zdałam sobie ostatnio sprawę, że gdybym żyła w tamtych czasach,
jako niezbyt dobrze urodzona
byłabym w najlepszym razie podkuchenną :)
wtorek, 17 listopada 2015
tylko ludzi żal
modne się zrobiło kolorowanie zdjęć na fb
wszyscy jesteśmy Francuzami, krzyczy
fejsik
przepraszam, ja nie jestem
nie byłam też Charlie
ciekawe, dlaczego wszyscy nie byli
Rosjanami, tymi z rozwalonego w Egipcie samolotu?
bardzo, bardzo współczuję ludziom,
którzy zginęli w imię cudzych chorych idei
w zamachach, gdziekolwiek
żal mi ich bliskich, rodzin
rosyjskich i rodzin francuskich
boję się terrorystów – dowolnej
narodowości i dowolnego wyznania
bo terrorystą jest dla mnie rodzimy kibol
i chora z nienawiści plująca jadem fanatyczna katoliczka
ale nie ruszają mnie takie akcje
uważam, że to puste gesty, trochę na
pokaz
i nie wiem, czy cokolwiek może w
wielkim świecie zmienić zwykły
człowieczek
jesteśmy zabawkami w rękach
polityków i szaleńców
boję się tej bezradności
sobota, 14 listopada 2015
pouczająca wycieczka
zapoznawcza wyprawa kotów na teren sąsiada skończyła się dla nich sporym zawodem - okazało się bowiem, że nie wszystkie wielkie czarne psy są cieplutkie i przyjazne. Moje rozczarowane towarzystwo wróciło do domu w tempie bardzo przyśpieszonym, w asyście donośnego ujadania, resztę dnia spędziło na poduszkach, wzdychając głęboko i z urazą, a dzisiaj nawet nie wyglądają na zewnątrz. Mam nadzieję, że trochę ograniczą wycieczki :)
usłyszawszy, co dzieje się na świecie, próbowałam obejrzeć coś informacyjnego w tv.
Jak dla mnie - nie da się.
Relacje dziennikarzy wydawały mi się napuszone i egzaltowane, czy tylko ja tak mam?
no i co z tym Paryżem, A?
usłyszawszy, co dzieje się na świecie, próbowałam obejrzeć coś informacyjnego w tv.
Jak dla mnie - nie da się.
Relacje dziennikarzy wydawały mi się napuszone i egzaltowane, czy tylko ja tak mam?
no i co z tym Paryżem, A?
poniedziałek, 9 listopada 2015
na chandrę sposoby i sposobiki
zumba odwołana, a jadowita sfrustrowana
jak żyć?
więc zwaliłam zakupy na Fochmana
chciałam w tym czasie poćwiczyć z fitness blender
bo wiadomo, endorfiny
dupa blada, internet nie działa
jakby się wszystko sprzysięgło
żeby mi ta blada z powrotem urosła :)
gdy mam chandrę, a za oknami ponuro, zmuszam się do ćwiczeń
lubię też zjeść - cokolwiek, w zasadzie
czekolada przełamana śledziem żarłokowi niestraszna
a może trzecia dzisiejszego popołudnia porcja szarlotki na gorąco z lodami,
polanej sowicie adwokatem?
lubię też zawinąć się w koc i poczytać, na przykład ostatnio - wciągającą cegłę
ale wtedy dom zarasta :)
jak żyć?
więc zwaliłam zakupy na Fochmana
chciałam w tym czasie poćwiczyć z fitness blender
bo wiadomo, endorfiny
dupa blada, internet nie działa
jakby się wszystko sprzysięgło
żeby mi ta blada z powrotem urosła :)
gdy mam chandrę, a za oknami ponuro, zmuszam się do ćwiczeń
lubię też zjeść - cokolwiek, w zasadzie
czekolada przełamana śledziem żarłokowi niestraszna
a może trzecia dzisiejszego popołudnia porcja szarlotki na gorąco z lodami,
polanej sowicie adwokatem?
lubię też zawinąć się w koc i poczytać, na przykład ostatnio - wciągającą cegłę
ale wtedy dom zarasta :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)

